Programiści dostępni „od zaraz”? Sprawdź, dlaczego to pułapka i jak nie stać się bohaterem projektowej katastrofy. Część 2
W dzisiejszym wpisie przechodzimy od etapu ofertowania do "twardej" rzeczywistości projektowej. Przyjrzymy się, dlaczego brak regularnych demo to prosta droga do katastrofy, jak zaniedbania w umowach mogą pozbawić Cię praw do własnego produktu i dlaczego izolowanie klienta od programistów powinno zapalić w Twojej głowie czerwoną lampkę.

Spis treści
Kontynuujemy naszą analizę ryzykownych zachowań przy wyborze partnera technologicznego. Jeśli nie czytałeś jeszcze pierwszej części, w której omawialiśmy pułapki związane z podejrzanie niskimi stawkami godzinowymi oraz pomijaniem kluczowego etapu Discovery, zachęcamy do nadrobienia zaległości tutaj (część 1).
Syndrom czarnej skrzynki i unikanie wersji demo
Kolejnym aktem dramatu współpracy z nierzetelnym dostawcą jest brak transparentności w trakcie pracy nad softwarem. Mamy tu na myśli syndrom "czarnej skrzynki". Klient podpisuje umowę, przekazuje wymagania i zapada cisza. Software house nie chce pokazywać postępów, tłumacząc to tym, że "produkt nie jest jeszcze gotowy", "nie ma sensu pokazywać połowy funkcji" albo że "demo zrobimy, jak wszystko będzie działać w 100%". Mijają tygodnie, czasem miesiące. Gdy w końcu dochodzi do prezentacji, okazuje się, że zespół zrozumiał wymagania zupełnie inaczej, niż intencją klienta było ich przekazanie. To, co powstało, nie nadaje się do użytku, a budżet został już przepalony.
W nowoczesnym podejściu do tworzenia oprogramowania regularne demo - najlepiej co 2 tygodnie - jest absolutną świętością. Pozwala to na bieżącą weryfikację kierunku prac i szybką korektę kursu, zanim błędy staną się kosztowne. Brak woli ze strony wykonawcy do regularnego pokazywania efektów (nawet niedoskonałych, "brzydkich" fragmentów działającego kodu) jest zazwyczaj próbą ukrycia braku postępów lub niekompetencji zespołu. To taktyka "kupowania czasu", która kończy się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Profesjonalny partner nie boi się pokazać pracy w toku, bo wie, że informacja zwrotna jest paliwem dla dobrego produktu.
"Papiery zrobimy później" - przepis na prawną katastrofę
Wszystkie wcześniejsze problemy techniczne i procesowe są często potęgowane przez zaniedbania na płaszczyźnie prawnej. Rozpoczęcie prac bez precyzyjnej umowy to wciąż zaskakująco częsta praktyka, szczególnie w relacjach opartych na "dobrych znajomościach" lub pośpiechu. "Zacznijmy już robić, papiery dopniemy w międzyczasie" - to zdanie, które powinno brzmieć jak wyrok. Umowa w IT nie jest po to, by leżeć w szufladzie, gdy wszystko idzie dobrze. Jest po to, by chronić obie strony, gdy pojawią się schody.
Brak umowy oznacza brak jasności co do przeniesienia praw autorskich majątkowych (kluczowa kwestia - bez tego płacisz za kod, którego formalnie nie jesteś właścicielem!), brak kar umownych za opóźnienia, brak definicji poufności (NDA) czy zasad odpowiedzialności za błędy. W skrajnych przypadkach nieuczciwy software house może szantażować klienta wstrzymaniem wydania kodu źródłowego, jeśli ten nie zapłaci dodatkowych, nieuzgodnionych wcześniej kwot. Dobrze skonstruowana umowa to nie biurokracja - to polisa ubezpieczeniowa Twojego biznesu.
Głuchy telefon: Dlaczego izolacja od programistów zabija projekt
Kolejnym, ale równie istotnym elementem układanki, jest komunikacja z ludźmi, którzy faktycznie budują Twój produkt. W wielu firmach klient jest odizolowany od programistów grubym murem Project Managerów i Account Managerów. Oczywiście, rola PM-a jest nieoceniona w organizacji pracy, ale całkowity zakaz kontaktu z zespołem technicznym to kolejny red flag. Prowadzi to do efektu "głuchego telefonu". Klient tłumaczy wizję handlowcowi, handlowiec PM-owi, PM liderowi technicznemu, a ten programiście. Na końcu tej łańcuchowej reakcji pierwotna idea jest często całkowicie zniekształcona.
Możliwość bezpośredniej rozmowy z programistą czy architektem pozwala nie tylko szybciej rozwiązywać problemy, ale też buduje relację i zaangażowanie zespołu. Programista, który rozumie biznesowy kontekst swojej pracy i słyszy go bezpośrednio od inwestora, pracuje inaczej - z większą empatią dla użytkownika końcowego. Blokowanie tego dostępu często służy ukryciu faktu, że zespół słabo komunikuje się w danym języku, rotuje co tydzień lub pracuje w innej strefie czasowej niż ta, na którą się umawiano.
Technologiczny adwokat: Jak bezpiecznie przejść przez pole minowe?
Analizując te wszystkie pułapki - od niskich stawek, przez brak procesu Discovery, aż po luki prawne i komunikacyjne - łatwo dojść do wniosku, że wybór software house’u to spacer po polu minowym. Jak zatem przejść przez to pole bezpiecznie? Tutaj kluczowa staje się rola zewnętrznej weryfikacji i kontroli, czyli obszar, w którym specjalizuje się Kodiwo.
Rozumiemy, że nie każdy przedsiębiorca musi być ekspertem od technologii. Nie każdy CEO musi wiedzieć, czym różni się monolityczna architektura od mikroserwisów, ani jak zweryfikować jakość kodu przed podpisaniem protokołu odbioru. Dlatego w Kodiwo stworzyliśmy usługę dedykowaną właśnie temu procesowi: "Wybór wykonawcy IT". Nie jesteśmy tylko kolejną firmą, która chce "coś dla Ciebie napisać". Wchodzimy w rolę Twojego technologicznego adwokata. Nasze doświadczenie pozwala nam prześwietlić potencjalnego partnera na wylot, zanim przelejesz pierwszą złotówkę zaliczki.
Weryfikacja dostawcy to proces wielowarstwowy. Zaczyna się od audytu technicznego kompetencji zespołu (nie ufamy CV, sprawdzamy realną wiedzę), przez analizę procesów wytwórczych, aż po weryfikację kondycji finansowej i prawnej podmiotu. Pomagamy naszym klientom "odczarować" oferty handlowe, oddzielając marketingową fikcję od realnych możliwości wykonawczych. Często pełnimy też rolę mediatora, pomagając wynegocjować warunki umowy, które są bezpieczne i sprawiedliwe, a nie jednostronnie korzystne dla wykonawcy.
Bądź mądry przed szkodą
Inwestycja w dodatkową weryfikację software house’u to ułamek kosztów całego projektu, a wartość, jaką wnosi, jest nie do przecenienia. To spokój ducha i pewność, że powierzasz swój biznesowy "next big thing" w ręce profesjonalistów, a nie amatorów. W świecie IT, gdzie błąd kosztuje krocie, kontrola nad tym, z kim rozpoczynamy współpracę, nie jest przejawem braku zaufania. Jest najwyższą formą profesjonalizmu i dbałości o własny interes.
Nie pozwól, by Twój projekt stał się kolejną "edukacyjną historią" opowiadaną ku przestrodze. Weryfikuj, wymagaj, sprawdzaj. A jeśli nie wiesz jak - skorzystaj z wiedzy tych, którzy widzieli już niejedno i wiedzą, gdzie zazwyczaj ukryte są pułapki. W Kodiwo jesteśmy po to, by Twój cyfrowy produkt odniósł sukces, a nie stał się kosztownym pomnikiem niespełnionych obietnic.
Podsumowanie
Syndrom czarnej skrzynki, praca "na słowo honoru" bez zabezpieczenia prawnego oraz bariery komunikacyjne to sygnały, które często pojawiają się, gdy mleko już się rozlało. Pamiętaj jednak, że proces weryfikacji zaczyna się znacznie wcześniej. Aby mieć pełny obraz tego, jak bezpiecznie wybrać wykonawcę IT, koniecznie połącz wiedzę z tego artykułu z informacjami zawartymi w pierwszej części naszego cyklu. Tam wyjaśniamy, dlaczego najtańsza oferta na rynku rzadko bywa tą najlepszą i dlaczego bez warsztatów Discovery Twój projekt może nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Świadomość tych zagrożeń - od etapu wyceny, przez umowę, aż po codzienną współpracę - to Twoja najlepsza tarcza w cyfrowym świecie.
Spodobał Ci się ten artykuł?
Zapisz się do newslettera i otrzymuj dwa razy w miesiącu skondensowaną porcję praktycznej wiedzy o projektach IT w formie przyjaznego newsletteru - bez spamu i zbędnych informacji.

Umawianie bezpłatnej konsultacji i wyceny
Damian Tokarczyk
Na 30 minutowym spotkaniu: omówimy Twój pomysł, wyzwania i kolejne kroki. Po rozmowie wyjdziesz z konkretami:
- świeżym, zewnętrznym spojrzeniem na Twoje wyzwania i priorytety,
- wstępną analizą projektu i możliwych rozwiązań,
- orientacyjnymi kosztami oraz propozycją dalszych kroków.
Bez zobowiązań - za to z jasnym obrazem, co warto zrobić dalej.