Nadzór nad postępem projektu

AI miało dać nam więcej czasu, a dało nam... więcej pracy?

Pamiętacie te obietnice? Jeszcze kilka lat temu, gdy sztuczna inteligencja i zaawansowana automatyzacja zaczynały nieśmiało pukać do drzwi biznesu, narracja była jedna. "AI uwolni nas od żmudnych zadań", "będziemy pracować mniej, a bardziej kreatywnie", "odzyskasz czas na kawę i myślenie strategiczne". Brzmiało jak sen. A jak wygląda rzeczywistość w 2026 roku?

u2844336958 ci cd on the screen --ar 32 --raw --sref httpss.m 260983ed-6256-4a07-a4ef-cb77c6562f60 3
Damian Tokarczyk
8 minut czytania

Spis treści

Zobacz podsumowanie tego artykułu wygenerowane przez AI

Właśnie dotarł do nas świetny artykuł w Harvard Business Review ("AI Doesn’t Reduce Work It Intensifies It"), który głośno mówi o tym, co wielu z nas czuje po cichu: technologia nie zmniejszyła obciążenia pracą. Ona je zintensyfikowała. I co ciekawe - obserwuję to samo zjawisko w moich projektach.

Szybkość, z jaką dzisiaj dostarczamy rozwiązania, stała się uzależniająca. Ale ta prędkość ma swoją cenę, o której rzadko się mówi przy wdrażaniu nowych systemów. Cenę, którą płaci nasza głowa.

Kiedyś jedna decyzja oznaczała tygodnie spokoju

Cofnijmy się na chwilę w czasie. Nie tak dawno, powiedzmy 5-7 lat temu, proces tworzenia oprogramowania czy wdrażania zmian w e-commerce miał swój naturalny, wręcz organiczny rytm.

Wyobraźcie sobie taką sytuację: jako manager produktu decydowaliście o nowej funkcjonalności, np. zmianie sposobu naliczania rabatów w koszyku.

Co działo się potem?

  1. Spotkanie z zespołem IT.

  2. Tworzenie specyfikacji.

  3. Programiści znikali w swoich "jaskiniach" na dwa, trzy tygodnie, żeby to zakodować.

  4. Potem testy, poprawki, wdrożenie.

Dla osoby decyzyjnej te "dwa tygodnie kodowania" były czasem oddechu. Decyzja została podjęta, machina ruszyła, można było zająć się czymś innym albo po prostu przemyśleć kolejne kroki. Oczekiwanie na wynik było naturalnym buforem bezpieczeństwa dla naszego mózgu. Mieliśmy czas, by upewnić się, czy ten kierunek na pewno jest dobry, zanim zobaczyliśmy efekt końcowy.

A dziś? Dziś przychodzicie do nas, mówiąc: "potrzebujemy automatyzacji procesu X". Dzięki nowoczesnym narzędziom, AI i naszym wypracowanym frameworkom, często jesteśmy w stanie dostarczyć prototyp lub gotowe rozwiązanie w dni, a czasem nawet w godziny.

Brak okresu oczekiwania oznacza brak czasu na regenerację poznawczą. Pętla zwrotna skurczyła się drastycznie.

Uzależnienie od "dowożenia"

Muszę się wam do czegoś przyznać z perspektywy mojego zespołu. Ta szybkość jest niesamowicie satysfakcjonująca. Jest wręcz uzależniająca - zarówno dla nas, jako twórców technologii, jak i dla naszych klientów.

Jest w tym coś magicznego: wpadasz na pomysł, rzucasz go na stół, AI pomaga wygenerować szkielet kodu, my dopinamy logikę biznesową i voilà - działa. Dopamina uderza do głowy. Poczucie sprawczości jest gigantyczne. "Wow, zrobiliśmy w jeden dzień to, co kiedyś zajmowało miesiąc!".

Wpadamy w ciąg. Skoro to poszło tak szybko, to zróbmy jeszcze to. I tamto. I jeszcze przebudujmy raportowanie. Technologia usunęła tarcie. Usunęła opór materii. Ale usunęła też hamulce. W efekcie zamiast pracować krócej, upychamy w tym samym dniu roboczym dziesięć razy więcej "dowiezionych tematów" niż kiedykolwiek wcześniej.

Paraliż decyzyjny na sterydach

I tu dochodzimy do sedna problemu, który porusza HBR, a który my widzimy w praktyce przy . To nie wykonanie pracy jest dziś wąskim gardłem. Wąskim gardłem staje się decyzyjność.

Wróćmy do przykładu z przeszłości. Kiedyś jedna strategiczna decyzja ("robimy nowy moduł") wiązała zasoby na tygodnie. Musieliście podjąć jedną dużą decyzję na miesiąc. Dziś, gdy wykonanie jest natychmiastowe, musicie podejmować decyzje non-stop.

  • "System wygenerował trzy warianty landing page'a - który wybieramy?"

  • "Automatyzacja wykryła anomalię - blokujemy sprzedaż czy puszczamy?"

  • "AI proponuje nową segmentację klientów - wdrażamy od razu?"

Zamiast jednej decyzji na tydzień, podejmujecie ich pięćdziesiąt dziennie. Każda z nich, nawet ta mała, zużywa zasoby poznawcze. To prowadzi do zjawiska decision fatigue - zmęczenia decyzyjnego. Pod koniec dnia, mimo że fizycznie "tylko klikaliście w komputery", czujecie się, jakbyście przebiegli maraton.

Sztuczna inteligencja nie zabrała nam pracy - ona zmieniła jej charakter na bardziej wyczerpujący. Zabrała "robienie" (które bywało nudne, ale pozwalało mózgowi odpocząć), a zostawiła "zarządzanie i decydowanie" (które wymaga pełnego skupienia 100% czasu).

Jak nie zwariować w świecie natychmiastowości?

Czy to znaczy, że powinniśmy wyrzucić AI do kosza i wrócić do pisania kodu na kartkach papieru? Oczywiście, że nie. Automatyzacja procesów biznesowych i AI to wciąż potężne narzędzia, które dają przewagę rynkową. Widzimy to po wynikach firm, z którymi współpracujemy. Kluczem nie jest rezygnacja z narzędzi, ale zmiana sposobu, w jaki z nich korzystamy. Musimy nauczyć się stawiać mentalne granice tam, gdzie technologia je zburzyła.

Oto kilka refleksji, które staramy się wdrażać w Kodiwo i sugerujemy naszym partnerom:

1. Sztuczne spowalnianie (Strategic Pause)

To brzmi kontrintuicyjnie, zwłaszcza gdy przychodzicie do nas po to, by przyspieszyć. Ale czasem, nawet jeśli możemy wdrożyć zmianę w godzinę, warto poczekać do następnego dnia.

Dajcie sobie czas na "przespanie się" z decyzją. To, że można coś zmienić natychmiast, nie znaczy, że trzeba. Wprowadzamy w projektach fazy "zamrożenia wymagań" nie dlatego, że nie umiemy ich zmienić szybciej, ale dlatego, żeby dać zespołowi klienta przestrzeń na ocenę, czy pędzą w dobrym kierunku.

2. Automatyzacja, która daje spokój, a nie nowe zadania

Często firmy wpadają w pułapkę: "Skoro automat robi raporty za mnie, to ja w tym czasie zrobię analizę konkurencji". Stop. Może warto potraktować ten odzyskany czas jako moment na... nicnierobienie? Albo na spokojną rozmowę z zespołem bez agendy?

Gdy projektujemy automatyzacje i rozwiązania AI dla firm, staramy się tak układać procesy, by realnie zdejmowały ciężar z barków pracowników, a nie tylko przesuwały go w inne miejsce. Celem jest "peace of mind", a nie "more output".

3. Jakość decyzji ponad ilość wdrożeń

W świecie, gdzie koszt wytworzenia kodu czy treści spada do zera, wartością staje się kuratela. Rolą człowieka przestaje być "twórca", a staje się "redaktor naczelny". To wymaga innej mentalności. Zamiast cieszyć się, że wdrożyliśmy 10 zmian w tydzień, zastanówmy się, która z nich realnie wpłynęła na biznes. Tutaj pomocne jest monitorowanie postępów i twarde dane, a nie tylko intuicja. Mniej chaosu, więcej strategii.

4. Technologiczny "detoks" w procesach

Zauważamy, że systemy IT w firmach stają się tak skomplikowane, że samo zarządzanie nimi jest pracą na pełen etat. Czasem, zamiast dokładać kolejny klocek AI, lepszym rozwiązaniem jest audyt jakości kodu i uproszczenie tego, co już macie. Paradoksalnie, w dobie AI, prostota i stabilność ("nudna technologia") są w cenie bardziej niż kiedykolwiek.

Nowa rola człowieka

Artykuł z HBR trafnie punktuje, że intensywność pracy rośnie, bo technologia usuwa naturalne przerwy. Jako ludzie nie ewoluowaliśmy do podejmowania tysiąca kluczowych decyzji na minutę.

Wierzymy, że technologia ma służyć człowiekowi, a nie odwrotnie. To wyświechtany frazes, ale w kontekście dzisiejszego tematu nabiera nowego znaczenia.

Jeśli czujecie, że w waszej firmie wdrażanie nowych technologii zamiast ulgi przyniosło chaos i poczucie ciągłego "niedoczasu", to znak, że trzeba przyjrzeć się procesom, a nie tylko narzędziom. Może to moment, by zwolnić, zrobić krok w tył i zastanowić się: czy na pewno biegniemy we właściwą stronę, czy po prostu biegniemy, bo możemy?

Szybkie dostarczanie jest super. My to uwielbiamy. Ale jeszcze bardziej uwielbiamy, gdy nasi klienci mają czas, by cieszyć się efektami naszej pracy, zamiast tonąć w kolejnych powiadomieniach.

Źródło: https://hbr.org/2026/02/ai-doesnt-reduce-work-it-intensifies-it

Spodobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się do newslettera i otrzymuj dwa razy w miesiącu skondensowaną porcję praktycznej wiedzy o projektach IT w formie przyjaznego newsletteru - bez spamu i zbędnych informacji.

Damian Tokarczyk

Umawianie bezpłatnej konsultacji i wyceny

Damian Tokarczyk

Na 30 minutowym spotkaniu: omówimy Twój pomysł, wyzwania i kolejne kroki. Po rozmowie wyjdziesz z konkretami:

  • świeżym, zewnętrznym spojrzeniem na Twoje wyzwania i priorytety,
  • wstępną analizą projektu i możliwych rozwiązań,
  • orientacyjnymi kosztami oraz propozycją dalszych kroków.

Bez zobowiązań - za to z jasnym obrazem, co warto zrobić dalej.

Wybierz termin konsultacji